Jak reagować na dzikie zwierzęta przy drogach? [AUDIO]

Wiosna oznacza więcej pożywienia dla zwierząt leśnych. Sarny, jelenie czy łosie idąc za świeżą roślinnością, mogą częściej niż w miesiącach zimowych przechodzić przez drogi prowadzące przez lasy.
Dla kierujących to jasny komunikat: - Zwiększajmy czujność nie tylko tam, gdzie przed dzikimi zwierzętami ostrzegają nas znaki - mówi Paweł Kurzyna z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. - Wiosna to jest okres wzmożonej migracji. Baza żerowa jest, można powiedzieć dużo szersza, bo te temperatury sprawiają, że przyroda budzi się do życia. Wraz z nią budzi się do życia roślinność. Zwierzęta mają już zwiększoną dostępność pokarmu, ruszają w poszukiwaniu pokarmu i mogą przecinać nawet najbardziej ruchliwe szlaki komunikacyjne. Musimy mieć to na uwadze i zachować szczególną ostrożność. Nie tylko na terenach oznakowanych mamy możliwość potencjalnego wystąpienia dzikiej zwierzyny na odcinkach dróg. Należy też pamiętać, że zwierzyna tych znaków nie przestrzega, bo kieruje się swoim kompasem, przemieszczając się na terenach leśnych i pomiędzy nimi. Może też wystąpić tam, gdzie tych znaków nie ma i wejść kierowcą na drogę. Dzieje się tak zwłaszcza po zmierzchu czy o świcie, kiedy aktywność zwierzyny dzikiej może być zwiększona. Musimy mieć to na uwadze i zachować szczególną ostrożność na drodze, zdjąć nogę z gazu. Spotkanie łosia dużych rozmiarów na naszej drodze nie jest niczym nadzwyczajnym, bo tych łosi mamy na terenie naszej dyrekcji według ostatniej inwentaryzacji niespełna 9000 osobników, tak szacunkowo. Jest to na pewno duża liczba i są takie odcinki dróg, gdzie do tych kolizji i wypadków z udziałem tego gatunku akurat dochodzi bardzo często. Sarny i jelenie również potrafią wybiegać kierowcom przed maski samochodu, więc zachowajmy ostrożność, miejmy to na uwadze, że wjeżdżając na drogi, które są położone gdzieś pośród leśnych ostępów. Tam zawsze trzeba być wyczulonym i nie tylko w miejscach, gdzie odcinki są oznaczone znakiem "uwaga na niebezpieczną zwierzynę" - dodaje.
- Przejeżdżając przez tereny leśne, oprócz zachowania ostrożności, musimy zwracać uwagę na oznakowanie - wyjaśnia Maciej Kulka, biegły sądowy do spraw wypadków drogowych. - Jeżeli mamy znak "zwierzęta dzikie" i nie ma pod nim żadnej tablicy, to znaczy, że to niebezpieczeństwo pojawienia się tych zwierząt w tym miejscu występuje na odległości 300 m. Czyli trzy znaczki drogowe wskazujące odległości heksometryczne wyznaczają nam 300 m. Natomiast jeżeli pod spodem jest umieszczona tabliczka wskazująca na przykład 5 km, no to wtedy mamy już informację, że na takim odcinku wzmożony ruch zwierząt może występować. O ile w dzień jeszcze państwo jesteście w stanie zobaczyć zwierzynę, no to w nocy już może być z tym problem. Dlatego naprawdę warto zmniejszyć prędkość, mimo że na przykład na tej trasie będzie dopuszczalna prędkość do 90 km na godzinę, to warto zmniejszyć prędkość, żeby być w razie czego przygotowanym do hamowania. Niektórzy zarządcy drogi, tak jak na przykład w Świdniku ustawiają tak zwane "wilcze oczy", czyli na wspomnianych słupkach wskazujących odległość na drodze, są umieszczone odblaski. Jadący samochód, jeżeli ma włączone światła, to one od tego słupka się odbijają, rozpraszają, wpadają w las. Wówczas zwierzę się trochę płoszy i nie podchodzi tak często do drogi. To jest niewielka inwestycja. Wymyślił to Polak, opatentował na cały świat, to jest sprzedawane. Tutaj należy pochwalić zarządcę drogi ze Świdnika, że na tej drodze dojazdowej od Felina do Świdnika, na tym odcinku, gdzie te zwierzęta rzeczywiście często się pojawiały, tam to oznakowanie tak dosyć funkcjonalne i fajne jest zamontowane - dopowiada.
Co dzieje się w sytuacji, gdy dojdzie do kontaktu naszego auta ze zwierzęciem? Jak wyjaśnia Maciej Kulka - Jeśli stało się to na oznakowanym odcinku do 300 metrów, wówczas możemy zostać ukarani mandatem za niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. - Jeżeli mamy drogę oznakowaną znakiem "zwierzęta dzikie" i zadzwonimy na policję z informacją, że doszło do potrącenia, w tym momencie jeszcze dostaniemy jako kierowcy mandat za niedostosowanie prędkości do panujących warunków na drodze. Dlatego, że znak ostrzegawczy, jak sama nazwa wskazuje, zobowiązuje nas do zachowania szczególnej ostrożności. My musimy zwiększyć uwagę, dostosować prędkość do tego, że może wyskoczyć to zwierzę. To my wchodzimy w rewir tego zwierzęcia i my musimy na to uważać. Tutaj jest bardzo ważna ta odległość i oznakowanie tej drogi. Jest, na przykład, postawiony znak "zwierzęta dzikie", ale bez tabliczki wskazującej na odległość występowania tego zjawiska niebezpiecznego. Dlaczego to jest takie istotne? Otóż jeżeli niebezpieczeństwo występuje na odcinku powyżej 300 m, to zarządca drogi ma obowiązek umieścić pod znakiem tabliczkę wskazującą rzeczywistą odległość występowania tego niebezpieczeństwa. Wyobraźmy sobie, że tej tabliczki nie ma. Jedziecie Państwo sobie dalej, już prawie wyjeżdżacie z lasu i dochodzi do kontaktu ze zwierzęciem. W tym momencie za kontakt z tym zwierzęciem odpowiada zarządca drogi. Czyli zgodnie z Ustawą o drogach publicznych zarządca drogi odpowiada za to, że źle oznakowało tą drogę. Państwo musicie tylko udowodnić, że droga jest źle oznakowana. No i zarządca drogi wskazuje państwu numer polisy ubezpieczeniowej. Jeżeli dobrze to dokumentujecie, to zakład ubezpieczeń ma 30 dni na to, żeby wypłacić wam odszkodowanie za zniszczony samochód. Tylko tu jest bardzo istotne, że musicie udowodnić, że droga jest źle oznak. Ana i zarządca drogi rażąco naruszył przepisy. To jest jakby po waszej stronie. Po to, żeby Zakład Ubezpieczeń mógł państwu oddać pieniądze za naprawę auta - wyjaśnia Maciej Kulka.